
Osoba autorska:
Travis Baldree
Poziom queerowości:

Opis:
Tiktokowy fenomen i bestseller wykraczający poza ramy gatunku! Wysoka fantasy, niskie stawki. Z podwójną porcją kawy!
Znużona dziesięcioleciami walk, krwawymi wyprawami i nieustannymi awanturami orczyca Viv uznaje, że nadeszła pora zawiesić miecz na kołku. Chce zrealizować swoje marzenie – zamierza otworzyć pierwszą kawiarnię w mieście Thune. Mimo że nikt tam nie ma bladego pojęcia, czym jest kawa…
Jednak na tym zupełnie nowym, nieznanym szlaku nawet najdzielniejsza z wojowniczek nie poradzi sobie sama. Na drodze do sukcesu Viv stają jej rywale – dawni i nowi. Mroczne podziemie Thune może sprawić, że orczycy łatwo będzie znów chwycić za miecz, a przecież obiecała sobie, że więcej tego nie zrobi.
Dlatego właśnie, jak mawia stare porzekadło, przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. A jej członkowie mogą nadejść z najmniej oczekiwanych kierunków. Nieważne, czy ściągnie ich pradawna magia, smakowite słodkości czy też świeżo zaparzona kawa – staną się dla Viv bardziej nieodzowni, niż sobie wyobrażała. Bo prawdziwą nagrodą w wędrówce są ci, których spotykamy po drodze.
"Legendy i Latte“ Travisa Baldree to ciepła, napawająca optymizmem, życiowa fantasy o nowych początkach i o rodzinie, którą wybieramy sobie sami. Idealna dla fanów TJ Klune’a, Katherine Addison i T. Kingfisher.
Moja comfort book
Spędziłam bardzo miło czas z tą książką i chętnie do niej wracam. Idealna na jesienne/zimowe wieczory ze względu na cozy vibes + świetny tytuł dla osób lubiących motyw „found family”.
Podoba mi się w jaki sposób napisano wątek romantyczny, to że nie dominuje głównej fabuły ale jest bardzo miłym elementem i dodaje do wspomnianego motywu.
Polecam także w wersji audiobooka, czytaną przez Laurę Breszkę, która moim zdaniem zrobiła naprawdę dobrą robotę.
